5 powodów, dla których nie warto używać chodzików!

Często powtarza się, że każde dziecko rozwija się w innym tempie i zdecydowanie jest to prawda. Niektóre maluchy, by osiągnąć pewne umiejętności ruchowe, potrzebują nieco więcej czasu od innych. Nie oznacza to jednak, że w przyszłości pojawią się korzystne lub nie konsekwencje. Trzeba pamiętać, że ważna jest jakość wykonywanego przez dziecko ruchu, nie tylko ,,ilość’’ posiadanych umiejętności.

Nie przyśpieszaj rozwoju dziecka

Niektórzy rodzice niepotrzebnie próbują przyśpieszyć rozwój. Stawiają maleństwo, gdy jeszcze nie jest gotowe do utrzymania pionowej pozycji i ,,pomagają mu’’ prowadzając, a często wręcz ciągnąc za rączki. Zdarza się także, że umieszczają je w chodzikach. Niestety, konsekwencje takiego postępowania mogą być poważne i rzutują na przyszłość dziecka!

Oczywiście pierwsze samodzielne kroki to jedna z najbardziej wyczekiwanych przez rodziców umiejętności, ale pamiętajmy, że są efektem wielu zdobytych wcześniej umiejętności. Jak dzieci przygotowują się do tej wielkiej chwili? Dzięki próbom:

  • wstawania;
  • utrzymywania pozycji pionowej bez trzymanki;
  • chodzenia przy meblach;
  • przenoszenia ciężaru ciała na boki.

Pamiętaj – CHODZIK NIE ZASTĄPI przygotowania do pierwszych kroków i nie nauczy niemowlaka JAKOŚCI wykonywanego ruchu!

Dlaczego nie warto stosować chodzików?

Jest kilka powodów, dla których nie warto wykorzystywać chodzika. Należą do nich: niewłaściwa stymulacja stóp, trudności z uzyskaniem równowagi, brak możliwości planowania ruchu, przeciążenia kręgosłupa, a także ograniczanie perspektywy dziecka. Chodzik jest prostym urządzeniem, które w szybki sposób pionizuje dziecko, ale jednocześnie je unieruchamiając. Do prawidłowego rozwoju malca potrzebny jest ruch i wielokrotne powtarzanie różnych czynności.

  1. Niewłaściwa stymulacja stóp

Gdy dziecko przebywa w chodziku, jego stopy zamiast przyjmować i amortyzować ciężar ciała, jak to bywa w typowej pionowej pozycji, zazwyczaj unoszą się w powietrzu lub podpierają się podłoża wyłącznie palcami. Stopy stymulowane są w sposób niewłaściwy i otrzymują nieodpowiednie doznania czuciowo-ruchowe. Nie biorą także udziału w procesie utrzymania równowagi oraz próbach balansu (nie przenoszą ciężaru z jednej stopy na drugą). W konsekwencji u dzieci, które dużo czasu spędzały w chodzikach wyuczony jest odruch stawania na palcach, którego później trudno będzie się im tego oduczyć.

  1. Trudności z uzyskaniem pełnej równowagi

W utrzymaniu pełnej równowagi zaangażowane jest całe nasze ciało. Tułów musi być stabilny, miednica mobilna (ruszać się w trzech płaszczyznach), a stawy biodrowe, kolanowe i skokowe dostosowywać się do warunków przestrzennych. Wszystkie mięśnie muszą otrzymać adekwatne informacje z Ośrodkowego Układu Nerwowego, móżdżku.

W naturalnych warunkach zanim dziecko osiągnie umiejętność chodu doświadcza i uczy się władania swoim ciałem. W chodziku doświadcza głównie stymulacji palców stóp, bo głównie nimi podpiera się o podłogę. Nieznane jest im przenoszenie ciężaru ciała z czubków palców na pięty (dziecko uczy się tego stojąc i kołysząc się w osi przód-tył), czy też z jednej nogi na drugą (m.in. w chodzie bokiem przy meblach w osi bok-bok). Niestety, wiele chodzików nie umożliwia chodzenia swobodnego w kierunku bok-bok. Dziecko nie ma okazji, by nauczyć się odpowiedniego obniżania środka ciężkości w dół, czyli zgięcia kolan i bioder. W naturalnych warunkach maluch ciągle trenuje zgięcie i wyprost w stawach – wstając, sięgając wysoko po zabawkę, a następnie kucając. W chodziku dziecko wciąż znajduje się na jednej wysokości, nie poznaje swojego ciała i jego możliwości. Przedsionek i błędnik nie otrzymują odpowiednich doświadczeń, bodźców.

  1. Przeciążenia dla kręgosłupa:

Słabe, często nieprzygotowane jeszcze mięśnie tułowia, nie stabilizują właściwie kręgosłupa, a dziecko zawieszone jest na kroczu. W konsekwencji dysproporcje w napięciu mięśniowym mogą skutkować tworzeniem się wad postawy.

  1. Utrudnianie zdobywania umiejętności planowania ruchu

W warunkach naturalnych, żeby chodzić trzeba samodzielnie przejść ze stania do chodu. Tego trzeba doświadczyć, co wymaga wielu prób i błędów. Wkładając biernie dziecko do chodzika, które jeszcze nie potrafi chodzić – zabieramy dziecku możliwość zaplanowania, tego jak zacząć to robić. Ono wówczas jeszcze nie wie, jak przyjąć pozycję stojącą na stopach, dlatego często w chodzikach przyjmowana jest niewłaściwa pozycja miednicy (np. leci do przodu, do tyłu, na boki), przekrzywiane są stopy oraz pochylany tułów.

  1. Ogranicza symulację sensoryczną oraz uczenie się perspektywy, ostrożności w wykonywanym ruchu

Dziecko musi poznać swoje ciało, a także jego ograniczenia. Chodzik jest mało sterowny, utrudnia ocenę odległości, ogranicza możliwość doświadczania faktur i poznania otoczenia. Maluszek uczy się przez doświadczenia – musi upaść, podnieść się i znów spróbować wstać. Nawet jeśli czasem upadek jest bolesny, to stanowi informację zwrotną.

W badaniach wykazano bardzo dużą urazowość (urazy czaszkowo – mózgowe) wśród dzieci, które kształtowały chód za pomocą chodzika. Potwierdzono także, że chodzik pozbawia możliwości kształtowania orientacji przestrzennej, schematu ciała, planowania, koordynacji wzrokowo – ruchowej i równowagi ciała. Rozwija się wówczas nieprawidłowy wzorzec chodu. Zaobserwowano również wpływ na ograniczenie rozwoju intelektualnego przez pozbawienie możliwości eksplorowania świata za pomocą wielu zmysłów. Słaba stymulacja sensoryczna objawia się w późniejszym czasie zaburzeniami z zakresu Integracji Sensorycznej.

Producenci bardzo często przekonują, że chodziki i bujaczki stymulują sensorycznie mózg dziecka, co wprowadza rodziców w błąd. Zalecaną formą stymulacji przedsionkowej dla niemowląt jest naturalne kołysanie, zabawy ruchowe z rodzicem, a dla propriocepcji (receptorów w mięśniach i stawach) – dużo przytulania.

UMIAR – oczywiście, jeśli Twój skarb spędza 8 godzin swobodnie eksplorując swoje ciało na podłodze, nic mu się nie stanie, jeśli na 20 minut (nie przyniesie to też mu korzyści pozytywnych – dlatego ten czas warto wykorzystać inaczej) włożysz go do chodzika. Niestety z naszego doświadczenia wynika, że jak już rodzic wkłada malucha do powyższego sprzętu to zupełnie w odwrotnej proporcji czasowej.

Żadnego etapu rozwoju dziecka nie należy biernie i sztucznie przyspieszać! Owszem, jeśli jest on opóźniony należy go odpowiednio stymulować, ale rozwój powinien przebiegać spontanicznie i zgodnie z ogólnymi wytycznymi, czyli tzw. kamieniami milowymi. Jeśli maluszek ma problem z nauką chodzenia, poproś o pomoc doświadczoną osobę. Fizjoterapeuta pediatryczny pokaże i wyjaśni metody, które przyniosą korzyści, a nie szkody.

Jeśli nie chodzik to co?

Alternatywą dla chodzika jest pchacz – zabawka edukacyjna, która jest podporą przy nauce chodzenia. Pamiętaj jednak, że gdy maluszek zaczyna chodzić, środek ciężkości jego ciała jest przesunięty do przodu. Nie powinien być zawieszony na pchaczu, a wyłącznie się go przytrzymywać. Gdy dziecko nadmiernie się na nim zawiesza, ciągle go goniąc będzie pogłębiał przodopochylenie miednicy i lordozę lędźwiową. W takiej pozycji nie pracują aktywnie mięśnie brzucha i pośladków, a mięśnie dolnego odcinka kręgosłupa są przeciążone.

Nie oznacza to jednak, że pchacze są złe, ważne, by korygować dziecko, mieć umiar w stosowaniu go i zapewniać maluchowi różne doznania. Chodzenie z dobrze dociążonym, stawiającym lekki opór pchaczem może być dobrą zabawą i pomoże doskonalić chód samodzielny. Dzięki pchaczowi dziecko uczy się pchania, czyli dozowania napięcia mięśniowego. Podczas chodu maluszek musi jednocześnie napiąć pupę, uda i mięśnie brzucha. Doświadcza obciążania kolan, stóp, dozowania odpowiedniej siły pchania do masy i oporu, jaki stwarza mu pchany przedmiot.

Ostatnio napotkaliśmy się na artykuł, w którym ostrzegano, że pchacze powodują koślawość stóp – spokojnie, dużo dzieci na początku pionizacji, podczas stawiania pierwszych kroków koślawo stawia stópki niezależnie czy korzystało, czy nie z powyższego sprzętu (oczywiście nie bagatelizujemy – warto skonsultować stópki ze specjalistą, sprawdzić, czy ich ustawienie mieści się w ramach normy na dany wiek). Bardziej jest to związane między innymi z aktywnością napięcia centralnego… natomiast w miarę stymulacji stóp i uzyskania stabilności tułowia owa koślawość powinna zniknąć do 3 roku życia.

Jak wspierać dziecko w nauce chodzenia?

Najważniejsze – nie przeszkadzać! Doskonałą przestrzenią do treningu dla malucha jest płaska, pół-twarda powierzchnia, na której będzie miał okazję testować swoje możliwości w sposób w miarę bezpieczny.

Zanim dziecko zacznie samodzielnie chodzić, musi nauczyć się stabilnie stać, a następnie przenosić ciężar ciała na boki. Naturalnie się uczy się tego np. chodząc do boku przy meblach. Dobrym sposobem na podjęcie pierwszych prób samodzielnego chodu jest właściwa aranżacja przestrzeni  – np. ustawienie dwóch puf w niedalekiej odległości, by dziecko mogło wykonać dwa, trzy kroki.

Jeśli cokolwiek w rozwoju dziecka budzi Twój niepokój, dawno skończyło rok i nie chodzi, ma małą motywację do przemieszczania się, źle ustawia stopy – najlepiej zasięgnąć rady specjalisty, który oceni jakość ruchu. Podpowie, jak właściwie stymulować rozwój i jak aranżować przestrzeń, by pomogła dziecku rozwinąć nową umiejętność.